czwartek, 31 maja 2012

Przełom -nowe zalecenia Doktorka

Idąc na pierwsza wizytę do dr.A.Borzęckiego - nie spodziewałam się cudów, o jakże się pomyliłam..., po pierwsze Doktorek nie chciał widzieć żadnych wcześniejszych wyników- żeby się nie sugerować :-).

Potwierdził diagnozę, zapisał nowe maści robione z receptury, w tym maść z mentolem, chłodzącą, zakazał codziennych kąpieli w gorącej wodzie :-), dwa razy w tygodniu okład
z:  http://esentia.pl/Sulphur_Zdroj_Buska_Maska_siarczkowa_do_ciala_p31226.htm, na oczy Cortinefff.
I zaczęło działać, do tego dieta , ale o tym później :-)

środa, 30 maja 2012

Najgorsze

Najgorsze przyszło w wieku 6,5 roku :-(.  Natalka chodziła do zerówki, miała tą samą grupę kolegów i koleżanek, te same Panie, wszystko było dobrze, aż tu nagle zaczęła się bardziej drapać, rany robiły się coraz większe , zaczęła budzić się w nocy z płaczem - dla mnie rozpoczął się koszmar - i kolejne wędrówki po lekarzach. W skrócie: poznałyśmy ze czterech nowych doktorków, byłyśmy w szpitalu dermatologicznym, na turnusie w sanatorium w Rabce. Robiłam co mogłam, żeby jej ulżyć, a ulgę przyniosła .... wiosna i słońce :-)
uffffff, poprawa i to znaczna, pod koniec wakacji znowu szpital - tym razem żeby zrobić wszystkie testy alergiczne i wyszło wielkie nic, cóż cytuję - medycyna uczy pokory.
Sytuacja, na teraz nie jest najgorsza, co prawda w tym roku też zanotowałyśmy rzut choroby, ale tym razem trafiłam,  po prawie ośmiu latach, na świetnego Doktorka, wybitnego specjalistę, mowa o dr Borzęckim :-), w miarę szybko udało się ogarnąć stan Natalki.
Tak więc I klasa przebiegła w miarę spokojnie, w całej sytuacji bardzo pomocne były i przedszkole i szkoła, do których uczęszcza/ła Natalka.
A teraz kilka zdjęć z pierwszej wycieczki szkolnej Natalki do Bałtowa, a w Bałtowie kl. Ib
 :-)
uwaga :












A wczoraj Psze Państwa Moja Najukochańsza Córeczka skończyła 8 lat :-))))))))
100 lat  i zdrówka     


Imprezka zaplanowana jest na sobotę :-)
się będzie działo !!!!!




Na dzień dzisiejszy chcę skontaktować się z Rodzicami dzieci chorujących na Atopowe Zapalenie Skóry.





piątek, 11 maja 2012

Nasz początek

Dla mnie początek choroby Natalki to dzień jej urodzin- 29 maja 2004 roku, no może drugi albo trzeci dzień po narodzinach, kiedy zorientowałam się,że skóra córki jest sucha i totalnie łuszcząca się, jest to oczywiście tylko moja data, bo lekarze nigdy nad tym się nie zastanawiali. Natalka urodziła się w 38 tc i już po trzech dniach wyszłyśmy do domu :-). 
Pierwsza wizyta pani położnej w domu - wszystko ok, tylko skóra zaczerwieniona, sucha, łuszcząca się; druga wizyta tym razem lekarza pediatry - to samo. Nie dostałam żadnych zaleceń, dziecko rozwijało się fantastycznie, przybierało na wadze zgodnie z tabelami, wszystkie szczepienia też zgodnie z tabelami tylko ta skóra...
Około pół roku po, nie wytrzymałam i zaczęłam wędrówkę po lekarzach, ponieważ do suchości i łuszczenia doszły ranki. Teraz nie pamiętam ilu lekarzy odwiedziłam, wiem też, że wcześniejsza diagnoza niczego by nie zmieniła, może troszkę oszczędziłaby bólu Nati. Zaczęły się kuracje maściami sterydowymi http://www.atopowe-zapalenie.pl/atopedia/Kortykosterydy, smarowałam dziecko po całej skórze, po tym na jakiś czas było lepiej, nikt nie powiedział mi że tylko punktowo, skutek był taki że w lecie miejsca intensywnie smarowane, były białe, ludzie pytali się czy to dziecko ma bielactwo????, nadal nikt nie powiedział mi że może to być AZS, ale wtedy po dwóch latach bezsensu zaczęłam sama szukać i po pierwsze znalazłam lekarza dermatologa alergologa, wtedy okazało się ze dziecko nie ma alergii - pierwsze testy z krwi zaczęły wychodzić negatywnie, dostałam sensowną diagnozę L40 i powiedziano mi co mam robić. Raz było lepiej raz gorzej, trochę wszyscy przyzwyczaili się do tego i uczyliśmy się z tym żyć. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść.